Synonyms for rozchorowac sie and translation of rozchorowac sie to 25 languages. Educalingo cookies are used to personalize ads and get web traffic statistics. We also share information about the use of the site with our social media, advertising and analytics partners.
Zobacz 1 odpowiedź na pytanie: Jak się rozchorowac w godzinę? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers
Tu si lahko ogledate prevod nemščina-poljščina za mozesz sie rozchorowac v PONS spletnem slovarju! Brezplačna jezikovna vadnica, tabele sklanjatev, funkcija izgovorjave.
Jak sie szybko rozchorować na 1 dzień ale porządnie ? 2009-11-12 20:47:12 Jak się rozchorować w 1 dzień ?! ale to tak porządnie xdd 2010-10-11 14:55:16 Jak się rozchorować w 1 dzień ? 2013-03-12 15:23:43
Czynnikiem stresogennym mogą się okazać kłótnia domowników, zmiany godzin pracy opiekuna, pojawienie się nowego członka rodziny – zarówno dziecka, jak i innego zwierzęcia. Koty reagują źle również na przeprowadzkę. Jeśli w Twoim życiu szykuje się zmiana, która wpłynie także na mruczka, przygotuj go na nią.
jelaskan perbedaan seni patung dengan seni pahat. Gdy kobieta rodzi w szpitalu i nagle okazuje się, że akcja porodowa nie postępuje, może to być dla niej bardzo stresujące doświadczenie. Prędzej czy później rodząca może odczuć naciski, aby skorzystać z metod przyspieszających poród, np. przekłucia pęcherza płodowego lub podania oksytocyny, która sprawi, że skurcze przybiorą na sile. Dzięki temu może mieć mniej czasu na odpoczynek między skurczami, a ponieważ w tej fazie porodu odczuwa się już silne zmęczenie, wzrośnie ryzyko dalszych interwencji medycznych, w tym także cięcia cesarskiego. Także emocjonalnie może to być trudne doświadczenie. Mogą pojawić się negatywne, odbierające siłę myśli, które jeszcze bardziej utrudnią sprawę: Moje ciało nie działa, Zawiodłam, Cała praca na marne. Już samo to może skutecznie wstrzymać postęp porodu. Lekarze i położne mają kilka sposobów medycznej oceny postępu porodu. Oto kilka z nich: rozwarcie (pełne rozwarcie szyjki macicy to 10 cm, pozwala rozpocząć fazę parcia),stopień skrócenia szyjki macicy,siła skurczów (twoje odczucia/monitoring elektroniczny),czas między skurczami,długość skurczy,wstawienie główki,zachowanie matki. Uwaga! Reklama do czytania Poród naturalny Świadome przygotowanie się do cudu narodzin. Cesarskie cięcie i poród po cięciu cesarskim Pomoc i wsparcie przy CC i VBAC Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Niestety żadna z tych ocen nie jest w 100% wiarygodna nawet dla najbardziej doświadczonego personelu medycznego. Zdarza się, że na ich podstawie dochodzi do niepotrzebnych interwencji medycznych. Dzieje się to szczególnie często przy ocenie rozwarcia, ponieważ: nie widać dokładnie szyjki macicy. Ocena odbywa się na podstawie wprowadzenia dwóch palców do pochwy. To ocena subiektywna i badanie przeprowadzone przez dwie osoby może dać dwa różne wyniki,osiągnięcie 1 cm rozwarcia może trwać 10 minut albo 2 godziny – poród nadal przebiega w prawidłowy sposób. Ciągłe badanie nie pomoże i nie przyspieszy osiągnięcia pełnego rozwarcia, może natomiast zaszkodzić: spowolnić postęp. To dwa powody, które pokazują, żeby unikać niepotrzebnych badań, chyba że istnieje do tego medyczne wskazanie. Nie ma znaczenia, czy kobieta ma 2 cm, czy 6 cm rozwarcia, prędzej czy później urodzi. Poród nie przebiega w żaden sztywno ustalony sposób, wpływa na niego bardzo wiele różnych czynników. Jak można sobie pomóc? 1. Wstań, przejdź się Wstawanie i ruch to świetne sposoby, aby pomóc dziecku przesunąć się w dół miednicy. Pomocne jest zwłaszcza chodzenie po schodach. Dzięki temu nacisk na szyjkę macicy jest większy i łatwiej o rozwarcie. 2. Zmień otoczenie Zastanów się, czy: Pomieszczenie nie jest zbyt jasne?Nie czujesz się zamknięta/ klaustrofobicznie w małym pokoju bez dostępu świeżego powietrza?Czy nie ma wokół ciebie zbyt wielu bodźców/hałasu?Czy potrzebujesz trochę prywatności?Czy czujesz się niekomfortowo lub czegoś potrzebujesz?Czy jest ktoś, kto sprawia, że czujesz się niekomfortowo lub ktoś, kogo obecności sobie nie życzysz? Uwaga! Reklama do czytania Poród naturalny Świadome przygotowanie się do cudu narodzin. Cesarskie cięcie i poród po cięciu cesarskim Pomoc i wsparcie przy CC i VBAC Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Czasami rzeczy lub osoby w otoczeniu mogą podnieść poziom adrenaliny lub spowodować stres, który spowalnia lub zatrzymuje poród. Adrenalina zmniejsza wydzielanie oksytocyny – to hormony przeciwstawne i twoje ciało wstrzyma akcje porodową, dopóki znów nie znajdzie się w bezpiecznym miejscu. Wyobraź sobie wagę: wysoka oksytocyna wymaga niskiej adrenaliny. Wysoka adrenalina oznacza niską oksytocynę, a to w trakcie porodu niepożądane. Jeśli jesteś w stanie, zaczerpnij świeżego powietrza, pomyśl o tym, co może być ci potrzebne i rozważ poproszenie o inną położną, jeśli przy tej, która się tobą opiekuje, nie czujesz się komfortowo. 3. Zmieniaj pozycje Podobnie jak podczas chodzenia, zmiana pozycji pomaga dziecku obrócić się i zejść niżej. Pozostawanie w jednej pozycji spowalnia poród i jest bardzo niekomfortowe dla rodzącej. 4. Stymulacja piersi Stymulacja sutków powoduje wyrzut oksytocyny, więc możesz spróbować masować piersi palcami (włącznie z otoczką, którą dziecko będzie ssać podczas karmienia), raz jedną, raz drugą. Jeśli karmisz nadal starsze dziecko, przystaw je do piersi, efekt będzie ten sam. Masuj jedną pierś przez 5 minut (gdy nie odczuwasz skurczów), potem odczekaj, poobserwuj. To także dobry sposób, aby zająć czymś umysł, zamiast siedzieć i czekać. Gdy akcja porodowa znów nabierze tempa, przestań. 5. Seks i orgazm Orgazm uwalnia oksytocynę, więc poproś partnera o pomoc lub weź sprawy w swoje ręce. To doskonale może pomóc w rozwinięciu akcji porodowej, no i spójrzmy prawdzie w oczy – jak spróbujesz, nie będziesz cierpieć. 6. Akupresura lub akupunktura Akupresury możesz nauczyć się przed porodem, aby podczas niego uciskać odpowiednie punkty. Możesz robić to sama lub poprosić partnera. Możesz także poprosić specjalistę od akupresury, aby towarzyszył ci przy porodzie. 7. Czynniki emocjonalne To może mało popularna informacja, ale poród może wyzwolić wielki wstrząs emocjonalny, na który nie będziesz przygotowana. Być może ty lub twój partner marzyliście o chłopcu, a spodziewacie się dziewczynki. Może boisz się wyprzeć dziecko albo słyszałaś traumatyczne historie o czymś, co przydarzyło się bliskiej osobie. Być może niedawno odszedł ktoś bliski. Być może obawiasz się tego, co będzie, gdy dziecko już się urodzi, bo ciąża była nieplanowana i ty lub twój partner nie wiecie, jak się z tym czujecie. Bywa, że rodzice lub dalsza rodzina zjawiają się w szpitalu i czekają, aż matka urodzi, mimo że rodząca sobie tego nie życzyła. To się zdarza i może zakłócić poród, ponieważ wymaga, aby rodząca ponownie się skupiła i uspokoiła – nigdy nie należy denerwować rodzącej kobiety. Być może obawiasz się, że któraś z tych sytuacji może mieć miejsce. Wiele rzeczy może zakłócić przebieg porodu, jeśli zakłóci się spokój rodzącej i jej prawo do prywatności. Odkrycie ewentualnych psychologicznych czynników, które mogą wypłynąć w trakcie porodu, może być bardzo pomocne. Bardzo często zdarza się, że kobiety które straciły własne matki, przeżywają wtedy skrajne emocje. Dobrym pomysłem może być wizyta u specjalisty, aby uporać się ze swoimi rozterkami przed porodem. Jeśli coś wydarzy się w trakcie, poinformuj o tym położną, jeśli darzysz ją zaufaniem (lub partnera albo doulę). 8. Po prostu przeczekaj Na podstawie badań opublikowanych w 2002 r.: Rozwarcie w aktywnej fazie porodu wg nowej krzywej postępuje wolniej niż wg obowiązującej przez długie lata krzywej Friedmanna (średni czas od 4 cm do pełnego rozwarcia to 5,5 godz. vs 2,5 godz.). Według aktualnych badań nierzadko przed uzyskaniem 7 cm rozwarcia zdarza się, że w ciągu 2 godzin porodu nie widać żadnego postępu. 30% cięć cesarskich u pierworódek jest spowodowana brakiem postępu aktywnej fazy porodu, co przekłada się na 400 000 chirurgicznych operacji w USA. 30% z tych kobiet mogłaby uniknąć drogiej i niepotrzebnej interwencji, gdyby poczekano. Bardzo powszechna jest także przerwa pomiędzy pierwszą a drugą fazą porodu – między pełnym rozwarciem a parciem. Istnieje teoria, że to sposób matki natury na zmagazynowanie energii. Naturalna faza plateau To normalny, fizjologiczny proces występujący w mniej więcej 50% przypadków. Personel medyczny ma głównie do czynienia z rozwarciem szyjki macicy, skróceniem i wstawieniem w kanał rodny. Mają do czynienia z pacjentkami. Są przyzwyczajeni raczej do aktywnego prowadzenia porodu zamiast naturalnego przebiegu. Chcą widzieć regularną krzywą postępu rozwarcia szyjki macicy. Ale nie jest rzadkością, że mimo iż poród postępuje, rozwarcie szyjki macicy na pewien czas się zatrzymuje. W tym czasie ma miejsce wiele rzeczy, niezbędnych do tego, aby poród się dokonał. Oto niektóre z nich: wstawienie dziecka w kanał rodny – dziecko musi samo znaleźć drogę przez to wąskie przejście i wpasować się główką,rozmiękczenie chrząstki w miednicy i zwiększenie elastyczności więzadeł oraz ścięgien, aby możliwe było przejście dziecka przez kanał rodny,czas, w którym piersi wyprodukują wszystkie przeciwciała dla dziecka po porodzie. Ich poziom w wydzielinie z piersi przed porodem jest niewielki, za to zaraz po porodzie siara jest bardzo bogata we wszystkie niezbędne dla noworodka składniki. Może to wymagać trochę czasu, dziecko może potrzebować więcej skurczów, które poprzez masaż stymulują jego układ nerwowy i przygotowują płuca do oddychania na zewnątrz,zmiany w psychice matki: gotowość na podjęcie odpowiedzialności za drugą osobę, lęk przed pierwszym krokiem dziecka do odseparowania, środowisko, w którym czuje się pewnie i bezpiecznie,zmiany psychologiczne w dziecku (są dowody na to, że w dziecku także w tym czasie zachodzą zmiany psychologiczne i emocjonalne). W tym czasie bardzo łatwo zniechęcić rodzącą do dalszych wysiłków: Ciągle 5 cm. Masz tylko 5 cm. Nic się nie dzieje. Nie ma żadnego postępu. W tym czasie rodzące wykonuje wielki wysiłek, tyle że nie przekłada się on na widoczne rozwarcie. To może trwać kilka godzin lub krótką chwilę, w zależności od indywidualnych potrzeb. Niezwykle istotne jest utrzymanie mamy w dobrej kondycji psychicznej i niepozwolenie jej na załamanie się. Należy jej przypominać, że sprawy cały czas idą naprzód – to nic, że rozwarcie nie postępuje. Wykonuje kawał dobrej roboty. Dobrym pomysłem może być odłożenie na chwilę badania pochwowego. Warto poprosić personel medyczny o przerwę. Tak długo jak mama i dziecko czują się dobrze, powinni dostać czas, którego potrzebują. Doule i niezależne położne Jeśli obawiasz się, że ty i twój partner nie dacie rady zapamiętać tych wszystkich porad, zastanów się nad wynajęciem douli lub niezależnej położnej, nieważne, czy rodzisz w domu, czy w szpitalu. Doula może być mniejszym wydatkiem niż położna, ponieważ nie ma wykształcenia medycznego, jest jednak przygotowana do profesjonalnego wspierania w porodzie. Będzie mogła pomóc radami, masażem lub dodać otuchy, kiedy ty i twój partner nie będziecie pewni, co się dzieje lub poczujesz się niespokojna. Niezależna położna zrobi to samo, dodatkowo ma wykształcenie medyczne, więc możesz zdecydować się na poród domowy lub poprosić, aby towarzyszyła ci w szpitalu. Mają dużą wiedzę o przedłużającym się porodzie, znają wiele wspaniałych sposób, które pomagają ruszyć naprzód, i uspokoją, że to, co się dzieje, jest normalną fazą plateau, w czasie której możesz odpocząć. Niestety w większości szpitali jedynym sposobem na poradzenie sobie z przedłużającym się porodem są leki, narzędzia lub operacja i mało kto chce walczyć o to, aby dać ciału szansę na poradzenie sobie z tym, co w porodzie naturalne. Tłumaczenie: Foto
Wiara, że od zimnego powietrza można się przeziębić, sięga korzeniami starożytnego Rzymu. Ile w niej prawdy? Tekst ukazał się w POLITYCE w marcu 2016 roku Już w pierwszym wieku naszej ery rzymski lekarz i encyklopedysta Aulus Cornelius Celsus (nie mylić ze Szwedem Andersem Celsjuszem – tym od temperatury) pisał w swoim klasycznym traktacie „De Medicina”, że zima powoduje bóle głowy, kaszle i wszelkie dolegliwości atakujące gardło. Tymczasem – jak wykazują współczesne badania – część z naszych przekonań o przeziębieniach to mity, choć w części jest ziarnko prawdy. Mitem numer jeden jest wiara, że to samo zimno prowadzi do kataru czy drapania w gardle. Tu nauka nie ma najmniejszych wątpliwości: bez wirusa nie ma przeziębienia. Wirusów przeziębień jest tak wiele – ponad dwieście – że de facto nie istnieje jedna choroba, którą medycznie można by określić jako klasyczne przeziębienie: raczej multum podobnych do siebie przypadłości. Co na przeziębienie i jakie są objawy? Większość z przeziębień wywoływana jest przez tzw. rhinowirusy, reszta przez wirusy paragrypy, adenowirusy, enterowirusy i koronawirusy (do tej grupy należą też niebezpieczne wirusy powodujące SARS czy MERS). Najprostszą metodą na złapanie przeziębienia jest dotknięcie ręki zakażonego rhinowirusem albo powierzchni skażonej takimi wirusami – klamki drzwi, przycisku windy – a następnie dotknięcie własnego nosa. W jednym badaniu, przeprowadzonym w pokojach hotelowych, wykazano, że przeziębiona osoba zostawia wirusy na 33–60 proc. często dotykanych powierzchni, takich jak przyciski do gaszenia światła czy pilot do telewizora. Na skórze wirus pozostaje niebezpieczny (zdolny do dalszego zakażania) przez jakieś dwie godziny, na meblach nawet przez dobę. Nic dziwnego, że przeciętny dorosły łapie przeziębienia średnio dwa do pięciu razy na rok, a dziecko – sześć do ośmiu razy. I to łapanie niekoniecznie powiązane jest z chłodem i mrozem. Choć rhinowirusy najczęściej nas dopadają, kiedy na zewnątrz nie jest zbyt ciepło, ich szczytowa aktywność nie pokrywa się z największymi spadkami temperatury: najłatwiej o przeziębienie między wrześniem a październikiem oraz między kwietniem a majem. Różni się tym od typowej grypy, która rzeczywiście lubuje się w mrozach. Zewnętrzna otoczka wirusa grypy twardnieje w niskiej temperaturze, dzięki czemu staje się bardziej wytrzymały i łatwiej przenosi się z osoby na osobę. Zdaniem Caroline Tapparel Vu, wirusologa z Uniwersytetu w Genewie, zmniejszone występowanie rhinowirusów zimą może brać się stąd, że grypa zwyczajnie wypiera inne wirusy. – To może być kwestią ekologicznych relacji między różnymi wirusami – mówi. Jest kilka powodów, dla których deszcze i wiatry za oknem mogą prowadzić do przeziębień. – Kiedy na zewnątrz jest zimno, zwykle siedzimy w pomieszczeniach, mamy bliższy kontakt z innymi ludźmi, a to sprzyja przekazywaniu wirusa – tłumaczy Tapparel Vu. Ukrywanie się w czterech ścianach przez chłodne miesiące może również prowadzić do niedoborów witaminy D – produkowanej w skórze pod wpływem promieni słonecznych – co z kolei wiąże się z wyższą zapadalnością na choroby górnych dróg oddechowych. Badanie opublikowane w ubiegłym roku w piśmie „Nutrients” wykazało, że osoby z niedoborem witaminy D mają aż o 58 proc. wyższe ryzyko zachorowania w danym sezonie na infekcję dróg oddechowych niż ci, którzy na takie niedobory nie cierpią. Co zaś z samym wychłodzeniem organizmu? Czy to, że kogoś przewieje (mówiąc potocznie), może sprzyjać przeziębieniom? Jeszcze w latach 50. i 60. przeprowadzono kilka eksperymentów, w których zdrowi ochotnicy przebywali w zimnie, po czym do ich nosów wprowadzano rhinowirusy. W jednym z tych eksperymentów kilkaset mieszkańców Chicago podzielono na dwie grupy: jedna siedziała przez dwie godziny w ciepłym pomieszczeniu, druga w chłodni. A jednak mimo tak poważnego wyziębienia organizmu wolontariusze z chłodni wcale nie chorowali częściej niż reszta. Te klasyczne już badania przez dekady uznawano za dowód na to, że zimno nie prowadzi do przeziębień. Tymczasem w ostatnich kilku latach w nauce pojawiły się sygnały, że jednak jakieś powiązanie może istnieć. Zimno ma znaczenie! Jak szybko wyleczyć przeziębienie? W styczniu 2015 r. wirusolodzy z Uniwersytetu Yale opublikowali wyniki badań, z których wynikło, że zimne powietrze w środku nosa może prowadzić do osłabienia systemów obronnych naszego organizmu, a tym samym do rozwoju infekcji. – Wielokrotnie, kiedy mamy wirusa w nosie, nie rozchorowujemy się. Aby człowiek zachorował, wirus musi się rozmnożyć. W naszym badaniu chcieliśmy zrozumieć, co sprzyja rozwojowi wirusów w nosie – opowiada jedna z autorek eksperymentu, Ellen Foxman. Foxman i jej współpracownicy z Yale odkryli, że w temperaturze ciała (37 st. C) rhinowirusy nie namnażają się tak łatwo jak w niższej – od 33 do 35 st. C. – Komórki, które wyścielają nasze nosy, wypracowały wiele sposobów na wykrywanie wirusów i blokowanie ich rozwoju, a jednym z głównych jest tzw. odpowiedź interferonowa. I ta odpowiedź jest dramatycznie ograniczona w niższej temperaturze, co pozwala na rozwój wirusów – tłumaczy Foxman. Jest to o tyle istotne, że nabłonek dróg oddechowych to główne miejsce, w którym dochodzi do infekcji rhinowirusami. Oczywiście noszenie czapki czy ciepłej kurtki raczej nie wpływa na temperaturę w środku nosa. Aby zapobiegać wychłodzeniu nabłonka górnych dróg oddechowych i namnażaniu wirusów, powinniśmy raczej nosić maski zakrywające nos (choćby takie, jakie są popularne w krajach azjatyckich dla zapobiegania rozsiewaniu infekcji). Foxman przyznaje, że badania zainspirowały ją do owijania się szalikiem, choć i to niekoniecznie daje pewność, że nos się nie wychłodzi. Co więcej – jak spekuluje uczona – prawdopodobnie dużo gorsze jest przebywanie godzinami na chłodzie w jesienne dni niż przebiegnięcie z domu do samochodu w najgorsze nawet mrozy – a to dlatego, że jeśli poddajemy nosy niskiej temperaturze tylko przez krótki czas, nasze ciało jest jeszcze w stanie utrzymać wyższą temperaturę nabłonka. Eksperymenty wirusologów z Yale to niejedyne badanie, które ostatnio podważyło przekonanie, że zimno nijak się ma do przeziębień. Ron Eccles, profesor Uniwersytetu Cardiff w Wielkiej Brytanii i dyrektor tamtejszego Centrum Przeziębień, podzielił 180 ochotników na dwie grupy. Połowa miała przesiadywać przez 20 minut ze stopami w misce pełnej lodowatej wody (o temperaturze 10 st. C), druga połowa służyła zaś jako grupa kontrolna. Okazało się, że pięć dni po eksperymencie znacznie więcej osób, którym Eccles wymroził stopy, skarżyło się na symptomy przeziębienia niż z grupy, której nie poddano tej nieprzyjemnej procedurze. Choć na pierwszy rzut oka wyniki badań Ecclesa wydają się sprzeczne z wynikami badań z lat 50. i 60., brytyjski uczony uważa, że tak nie jest, argumentując, że czym innym jest zaszczepienie wirusa do nosa w warunkach laboratoryjnych (jak robiono to dawniej), a czym innym „złapanie” go w warunkach naturalnych. A co mają stopy do przeziębień? – Stopy, podobnie jak ręce, są szczególnie unerwione i wrażliwe na zimno. Kiedy są wystawione na niską temperaturę, ciało wchodzi w tryb regulacji temperatury, aby zaoszczędzić energię. Dochodzi do zwężenia naczyń krwionośnych w skórze – to dlatego ręce bieleją na zimnie. Co ciekawe, takie zwężenie naczyń zachodzi również w nosie, co może zaburzać mechanizmy obronne w drogach oddechowych – mówi Eccles. Ale choć jego badania dodają wagi popularnym wierzeniom w przeziębienie z powodu przechłodzenia, nie dają podstaw do tego, by nigdzie nie ruszać się zimą bez czapki. – Skontaktowała się ze mną grupa osób, które biegają boso – również na zimnie. Uważali, że moja hipoteza to stek bzdur, gdyż oni są wyjątkowo zdrowi. Odpowiedziałem im, że nie ma w tym nic zaskakującego: w końcu biegając, nie wychładzają się – wręcz przeciwnie, prawdopodobnie się pocą. Czym innym jest siedzenie z nogami w lodowatej wodzie, a czym innym bieganie. Ćwiczenie pomaga utrzymać ich ciało w cieple – tłumaczy Eccles. I to właśnie jest kluczowe: nie tyle chodzi o to, czy jesteśmy wystawieni na zimno, ale o to, czy czujemy się wymrożeni, przemarznięci do kości. Dlatego też Eccles wcale nie uważa, że powinniśmy zabraniać dzieciom zabaw na śniegu czy grania w piłkę w jesiennym deszczu. Za to, jak już przestaną rozgrzewać się ćwiczeniami, lepiej nie przesiadywać na zimnie w przemokniętych ubraniach. Nie trzeba być morsem. Jak się nie przeziębić? Jest też druga strona medalu: na zimnie można się zahartować. – Regularne pływanie i zanurzanie w zimnej wodzie zwiększa odporność, co potwierdza niska zachorowalność na choroby infekcyjne – mówi dr n. med. Aneta Teległów z krakowskiej AWF. – W naszych badaniach pobraliśmy krew od morsów z krakowskiego Klubu Kaloryfer w listopadzie na początku sezonu i w marcu na zakończenie. I stwierdziliśmy, że po całym sezonie morsowania zwiększyła się u nich elastyczność krwinek czerwonych. To zaś ma ogromne znaczenie dla systemu krążenia krwi, a tym samym lepszego oddawania tlenu do tkanek. Do podobnych wniosków doszli również uczeni z Finlandii, którzy badali tamtejszych morsów. W zbliżonych eksperymentach, przeprowadzonych przez polskich naukowców, krótkie, trzyminutowe sesje w temperaturze –130 st. C także sprzyjały działaniu układu odpornościowego. Nie trzeba poddawać się tak ekstremalnym temperaturom czy zostać morsem, aby się zahartować. W eksperymencie, którego wyniki opublikowano w 2015 r., naukowcy z Holandii polecili ochotnikom przesiadywać po sześć godzin dziennie przez dziesięć dni z rzędu w pokoju wychłodzonym do 15–16 st. C – i to w skąpym ubraniu (T-shirtach i szortach). Po upływie tych dziesięciu dni biopsje mięśni wolontariuszy dowiodły, że ich ciała były lepiej niż wcześniej przygotowane na zwalczanie wirusów. Inny eksperyment – tym razem amerykański i przeprowadzony na szczurach – wykazał, że krótkie zanurzenia w chłodnej, 20-stopniowej wodzie prowadzą do zwiększenia odporności na raka. Autorzy tego badania w podsumowaniu wysnuli hipotezę, że podobnych efektów można się spodziewać u ludzi. Dla zdrowia sugerują zatem zimne prysznice (20 st. C) przez dwie do pięciu minut, rano i wieczorem. Ponieważ jednak wyniki te nie zostały jeszcze potwierdzone na ludziach, należy do nich podchodzić ostrożnie. Dla tych zaś, którym zimne prysznice czy morsowanie niezbyt odpowiadają, pozostaje najważniejsza i najskuteczniejsza metoda zapobiegania przeziębieniom: mycie rąk. Porządne i regularne mycie dłoni zmniejsza zapadalność na przeziębienia aż o 20 proc. I wcale nie trzeba tego robić w lodowatej wodzie.
Najlepsza odpowiedź EKSPERTMelliana odpowiedział(a) o 23:19: To może spróbuj wywołac biegunkę?Wywołasz ją środkami lub herbatkami przeczyszczającymi,polecam czerwoną herbatę,dostaniesz taką w aptece bez problemu,powiedz,że chcesz czerwoną przeczyszczającą,nie mogę sobie nazwy przypomniec,a podałabym Ci. Wypijesz jej z 3 szklanki(niby dopuszczalna to jedna),pogoni Cię błyskawicznie. Lub wypróbuj jakieś inne środki przeczyszczające. Możesz też zjeśc z 5 suszonych śliwek-efekt bardzo podobny,jeśli dodasz do tego łyżkę ojeju,to już całkiem-nie wyjdziesz z przeziębienie,a raczej przede wszystkim ból gardła,ale na pewno też ból głowy,ogólne osłabienie,polecam Ci:Wypij kilka szklanek wody z zamrażarki,włóż je tam na około godzinę może więcej,ważne żeby woda była lodowata,wypij ją potem najszybciej jak potrafisz,jedna szklanka po drugiej,im więcej i szybciej wypijesz tym lepszy efekt. Możesz też zjeśc dodatkowo na polepszenie efektu kilka lodów na raz,albo całe lub pół pudełka większego. Przebiegnij się na krótki rękaw i w krótkich spodenkach,sprintem np kilka kółek wokoło symulacja:Gorączka:Weź ręcznik,zagotuj wodę,potem sekundę odczekaj,polej ten ręcznik tą gorącą wodą,odczekaj chwilkę żeby nie była za gorąca,potem do czoła przyłóż na jakiś czas,tak aż poczujesz,że Ci strasznie gorąco. Czoło będzie rozpalone,gorące. Idź szybko do mamy,jak zobaczy twoje czoło będzie przerażona,na pewno będziesz musiała mierzyc temp,tutaj też mały problem,jak jej nie będzie,włóż go do ciepłego napoju,nie gorącego-na bank zepsujesz termometr albo Ci go wysadzi. Poczekaj aż tak do 38 i kilku kresek podskoczy,pod pachę,jak przyjdzie jej pokaż-na bank zostaniesz w domu,bo z gorączką Cię nie sposób,który niechcący odkryła moja przyjaciółka,niegdyś gdy pomagała w kwiaciarni-otóż,natrzyj sobie ciało gałązką świerku-efekt? Wszędzie tam gdzie natrzesz wyjdą Ci krostki czerwone,będzie to wyglądało na jakąś ospę,różyczkę,a tak naprawdę to tylko taka reakcja organizmu-moim zdaniem najlepszy i na pewno skuteczny pomysł. POLECAM! Możesz również natrzec sobie pod pachami cebulą-na bank będzie wysoka temperatura jak zmierzysz temperaturę termometrem. Odpowiedzi wejdź do zimnej wody w wannie albo jak będzie zimno na dworze to ubierz się tak jakby to było lato, chodzi mi o to żebyś nie zakrywała okolic szyi i gardła. Naprawdę działa, ja non stop tak choruję ;( i już mam dość! ;( blocked odpowiedział(a) o 20:04 nalej sobie lodowatej wody do wanny. Zanurz się i leż tak z 10 min. możez się umyć przy okazji :)Dla lepszego efektu leż tak przy otwartym oknie aj jezeli nie mas zw łazience po kapieli ( nie wycieraj się ) wystaw mokra głowę za okno i tak stój też z 10 min :)Tylko nie przesadź ! Uważasz, że ktoś się myli? lub
jak szybko sie rozchorowac